RSS   |   
Zarejestruj się   |    Zaloguj się   |    Zaloguj przez facebook
Bielsko-Biała » Sierść się jeży

Sierść się jeży

2005-06-03, Aktualizacja: 2005-06-02 13:42

Dziennik Zachodni Mirosław Łukaszuk, Tomasz Wolff

Zwierzęta w bielskim schronisku żyją w fatalnych warunkach — alarmują miłośnicy psów. — Traktujemy je z uczuciem. Innych warunków nie mamy — bronią się w schronisku.
Zwierzęta w bielskim schronisku żyją w fatalnych warunkach — alarmują miłośnicy psów. — Traktujemy je z uczuciem. Innych warunków nie mamy — bronią się w schronisku. Na forum popularnej strony internetowej poświęconej psom, www.dogomania.pl, rozgorzała dyskusja o bielskim schronisku. Większość uczestników nie pochodzi z Bielska, placówki nie widzieli. Dlatego oburzają się na informacje, że zwierzęta żyją w stosach własnych odchodów, a do jedzenia dostają przeterminowane jedzenie, przygotowywane w jednym garze, z którego do ich misek trafia mało apetyczna breja. Koty zaś trzymane są w małych klatkach, gdzie nie mieszczą się nawet kuwety.


Forum krytykuje


Magdalena Marek jest jedną z osób wypowiadających się na forum, która widziała schronisko.
∨ Czytaj dalej
Jej sądy nie są tak ostre, jak dyskutantów spoza Bielska. — Specjalnie pojechałam tam, aby się przekonać, w jakich warunkach żyją zwierzęta. Wrażenie odniosłam fatalne — przyznaje jednak. Zauważyła miski pełne nieapetycznej mazi trzymane na słońcu. Dlatego nie dziwi się psom, że nie jadły. W zagrodzonych pomieszczeniach przebywało po kilkanaście psów, wszędzie widać było ich odchody. Według niej najgorsze było to, że szczenięta siedziały w pomieszczeniach bez okien. — Nie wolno dorastających zwierząt trzymać w ciemnicy — dodaje bielszczanka.

Schronisko rzeczywiście robi fatalne wrażenie, głównie z powodu ciasnoty. Budy, klatki, ogrodzenia były stawiane z tego, co było pod ręką. Na niewielkiej przestrzeni żyje 133 psów i 40 kotów.

— Trochę ostatnio ubyło zwierząt. Mamy nadzieję, że po 1 czerwca, kiedy nas odwiedziło wiele rodzin z dziećmi, też trochę psów i kotów znajdzie nowych właścicieli — mówi Jolanta Kolber, pracownica schroniska.

Same zwierzęta są czyste i nie wyglądają na wychudzone.
— Boli mnie, jak ktoś mówi, że zaniedbujemy zwierzęta. Mają zapewnioną opiekę weterynaryjną i jedzenie — mówi Zdzisław Szwabowicz, właściciel schroniska. Zagrody dla zwierząt codziennie są myte. — To, że pojawiają się kupy, to normalne. Pies robi je nawet kilka razy dziennie, a zwierząt jest tutaj sporo — wyjaśnia Szwabowicz.

Odpiera też zarzut o przetrzymywaniu najmłodszych zwierząt w pomieszczeniach bez dostępu światła dziennego. — To byłby problem, gdyby kotki i szczeniaki przebywały w takich warunkach po kilka miesięcy. Ale jest duża rotacja. Nie mamy innych pomieszczeń z oknami, w których moglibyśmy trzymać zwierzęta. I gdy tylko można, otwieramy drzwi na oścież — dodaje Szwabowicz.


Dreptanie w miejscu


O przenosinach schroniska bębni się od lat. Pisaliśmy o tym w DZ wielokrotnie. Najpierw były problemy ze znalezieniem działki pod schronisko położonej w myśl przepisów, co najmniej 300 metrów od siedzib ludzkich. Wiele miesięcy poszukiwań zakończyło się fiaskiem. Wówczas urzędnicy miejscy zwrócili się o zmianę przepisów. Ustawowe 300 metrów zostało zastąpione 150. Dzięki takiemu zabiegowi udało się znaleźć działkę w Lipniku, w sąsiedztwie starego składowiska odpadów. W styczniu Adam Grzywacz, naczelnik Wydziału Mienia Gminnego Urzędu Miejskiego w Urzędu Miejskiego w Bielsku-Białej powiedział nam, że nie wyobraża sobie, aby do końca roku schronisko nie zmieniło siedziby. W środę powtórzył, żewierzy w taki scenariusz.

— Kompletujemy dokumentację, żeby ogłosić przetarg. Projekt jest uzgodniony. Żeby przenosiny schroniska stały się faktem, musi być spełniony jeszcze jeden warunek: radni muszą zaklepać pieniądze na ten cel. Mam nadzieję, że stanie się do na tej sesji — powiedział Grzywacz.




Tylko wstępna opinia

Jacek Bożek, prezes Klubu Gaja


Wydałem wstępną opinię do wstępnego projektu. Wiemy, że warunki są złe, ale nie zamierzamy przyspieszać inwestycji. Jakieś 30 lat temu pracowałem w tym schronisku. Spędziłem rok z psiakami. Od tego czasu niewiele się zmieniło. Schronisko to zaczarowany pomnik przeszłości. Nowy obiekt ma służyć przez wiele lat, dlatego projekt musi być dopracowany do perfekcji. Jeżeli miasto chce budować prowizorkę, to niech się wstrzyma i poczeka jak będzie miało więcej pieniędzy.

Sonda

Czy Śląsk jest gotowy na autonomię?