Wybierz region

Wybierz miasto

    Noty za styl

    Autor: ŁUKASZ KLIMANIEC

    2002-12-18, Aktualizacja: 2004-12-17 23:53 źródło: Dziennik Zachodni

    Podczas weekendowych konkursów w niemieckim Titisee-Neustad nasz region reprezentowało pięć osób. Oprócz trenera Apoloniusza Tajnera, zawodników Adama Małysza i Tomisława Tajnera (wszyscy z Wisły), a także Piotra Fijasa ...

    Podczas weekendowych konkursów w niemieckim Titisee-Neustad nasz region reprezentowało pięć osób. Oprócz trenera Apoloniusza Tajnera, zawodników Adama Małysza i Tomisława Tajnera (wszyscy z Wisły), a także Piotra Fijasa (Szczyrk) na zawodach był Marek Tucznio, mieszkający w Szczyrku sędzia narciarski, który wystawiał zawodnikom noty.

    Marek Tucznio jest nauczycielem w szczyrkowskim gimnazjum nr 1. W dzieciństwie, jeszcze w szkole podstawowej, w której teraz uczy, interesował się skokami narciarskimi i zdecydował się uprawiać tę dyscyplinę. Po ukończeniu kariery i studiów, trafił do środowiska sędziowskiego. Duże znaczenie miała znajomość języka niemieckiego.

    - To bardzo ważne - podkreśla Marek. - Można być bardzo dobrym fachowcem, ale cóż z tego, skoro nie można wymieniać poglądów z innymi - dodaje. Gdy zdawał egzaminy sędziowskie, był jednym z najmłodszych arbitrów na świecie. Do prowadzenia zawodów w Neustadt został wytypowany przez FIS, gdyż bardzo dobrze prezentował się w prowadzeniu zawodów niższej rangi, jakimi był Puchar Świata klasy B.

    W sobotę i niedzielę dwa skoki Adama Małysza ocenił na 19,5 pkt. Podobne noty Małyszowi wystawili inni sędziowie.

    - Trudno mi powiedzieć, co prywatnie myślą sędziowie o Adamie, ale w powszechnej opinii nadal jest on uważany za osobę rozważną i skromną. Jest wielkim sportowcem i potrafi to przyjąć z właściwą sobie skromnością - mówi Tucznio.

    Przebywanie w środowisku sędziowski daje możliwości wymiany wielu spostrzeżeń. W rozmowie z jednym z niemieckich arbitrów zwrócił uwagę na ilość młodych zawodników, którzy w tych krajach uprawiają skoki narciarskie.

    - W Niemczech skacze około trzystu dzieci do dwunastego roku życia. Nie wiem, czy w całej Polsce uzbieramy osiemdziesiąt. A to później przekłada się dalsze wyniki - twierdzi.

    Marek Tucznio, oprócz sędziowania skoków narciarskich i nauki w szkole, jest także ratownikiem Beskidzkiej Grupy GOPR. Zapytany, czy uczenie w szkole, a co za tym idzie wystawianie ocen, pomaga mu w ocenianiu skoków, nie potrafi znaleźć jednoznacznej odpowiedzi.

    - Nie widzę zależności. W szkole jestem łagodnym nauczycielem. To są dwie, różne sprawy - mówi z uśmiechem.

    W Polsce jest ośmiu sędziów narciarskich. Pięciu pochodzi z Zakopanego, a trzech z Beskidów. Są nimi Jerzy Pilch z Wisły, Marek Siderek, szef wyszkolenia Polskiego Związku Narciarskiego i właśnie Marek Tucznio. Zgodnie z zasadami FIS, liczba konkursów w których może pojawić się sędzia z danego kraju, wynika z liczby organizowanych zawodów. Polska organizuje w tym sezonie zawody w Zakopanem i ma trzy miejsca. Marek Tucznio sędziował w Neustadt, drugiego polskiego arbitra zobaczymy w Hakubie, a trzeciego w Planicy na zakończenie sezonu.
    Więcej na temat: 

    Sonda

    Czy uważasz, że właściciele i administratorzy budynków, ktorzy nie odśnieżaja chodników wzdłuż swoich posesji powinni płacić wysokie kary?

    • Zdecydowanie tak (69%)
    • Nie, chodniki to nie ich problem (23%)
    • Nie mam na ten temat zdania (7%)