Sobota, 20 Marca 2010 Imieniny: Aleksandra, Klaudia, Anatol Wyślij kartkę Zaloguj się | RSS


NaszeMiasto.pl >> Bielsko-Biała >> Sport >> Justyna Kowalczyk będzie faworytką igrzysk

Justyna Kowalczyk będzie faworytką igrzysk

Polska Dziennik Zachodni Rafał Musioł

2010-02-08 09:20:28

Justysia nie jest jeszcze w wielkiej formie. Przed nią jeszcze wiele pracy - powtarza od początku sezonu trener Aleksander Wierietielny. A przecież Justyna Kowalczyk na trasach już dzieli i rządzi. Odniesiony w wielkim stylu triumf w Tour de Ski wprawił jej najgroźniejsze rywalki w kompleksy.
- To jeszcze nie było to. Świeżość i szybkość dopiero przyjdą, na razie jest nieźle z wytrzymałością - mruczał jednak Wierietielny.

Sama Kowalczyk też znalazła kilka powodów do narzekań. Najpierw poszło o kurtkę, która rzekomo sztywniała na mrozie, potem o samochód nie spełniający oczekiwań ekipy.

- To dobry znak. Jak Justyna narzeka, to znaczy, że wszystko idzie w dobrą stronę - śmiali się działacze Polskiego Związku Narciarskiego, choć w kulminacyjnym momencie sporu, gdy zaiskrzyło pomiędzy Kowalczyk i Adamem Małyszem roli mediatora musiał się podjąć prezes Apoloniusz Tajner.

Kowalczyk to rzeczywiście wielka indywidualistka. Zresztą nigdy tego nie ukrywała.

- Gdybym chciała grać w zespole to wybrałabym koszykówkę - powtarza od czasu do czasu biegaczka AZS AWF Katowice.

Stworzenie "Teamu Kowalczyk" okazało się strzałem w dziesiątkę. Trener Wierietielny pracuje już z Justyną kilkanaście lat i zna ją, jak nikt inny. Razem przeszli przez najtrudniejsze chwile w karierze obecnej gwiazdy biegania na nartach: w 2005 roku Międzynarodowa Federacja Narciarska zdyskwalifikowała Polkę na dwa lata za stosowanie zakazanej substancji dexamethasonu. Walka Wierietielnego, który wskazywał na %07błędy PZN - nie zgłoszono do FIS leków zażywanych przez zawodniczkę - przyniosła efekty i wkrótce okres ten skrócono do roku, a następnie jeszcze o kilka tygodni. Po zakończeniu tej przymusowej przerwy Polka wdarła się na pucharowe podium

- On jest cudotwórcą i dobrym człowiekiem - te słowa Kowalczyk o Wierietielnym mówią same za siebie.

- My robimy swoje, ale we współczesnym sporcie, na takim poziomie, jaki prezentuje Justysia, nie ma już miejsca na improwizację. Dlatego musimy mieć także najlepszych na świecie seriwsmenów - deklaruje szkoleniowiec.

W obecnym sezonie asystentem Wierietielnego jest Rafał Węgrzyn, natomiast za przygotowanie nart odpowiadają Estończycy. Are Mets to specjalista od stylu klasycznego, natomiast Peepe Koidu odpowiada za starty w stylu dowolnym. Przed wyruszeniem na trasę deski sprawdza jeszcze Mateusz Nuciak, a fizjoterapeutą jest Paweł Brandt.

Cały sztab pracuje na liderkę, która w Vancouver ma pobiec co najmniej po jeden medal. Ta presja to jednak dla Kowalczyk nic nowego. Już w Turynie była pierwszoplanową postacią reprezentacji, a jej brązowy medal po fascynującym biegu na 30 kilometrów był spełnieniem marzeń. Tym bardziej, że w pamięci kibiców pozostał dramat biegaczki na 10 km techniką klasyczną. Kowalczyk zemdlała wówczas na trasie, a obraz wściekłego Wierietielnego, który walczył z kamerzystami próbującymi zajrzeć do karetki obiegł wszystkie telewizje świata.

- Nie wracamy do tamtycch wydarzeń. Teraz całe przygotowania zostały opracowane pod %07start w Vancouver i tylko to się liczy.. Tam ma przyjść szczyt formy. Każdy litr przelanego potu ma być cząstką medalu w Kanadzie - nie ukrywa Kowalczyk.

Zawodniczka z Kasiny Wielkiej treningi rozpoczęła już w maju.

- Aż do listopada pływała, jeździła na rowerze i rolkach. Wybieraliśmy różne obciążenia, zajęcia były urozmaicone, ale wszystkie służyły tylko budowaniu dyspozycji na Vancouver - opowiada Wierietielny.

Sztab Kowalczyk nie ujawnił w tym sezonie, ile kilometrów przebiegła na treningach. Wspomniał tylko, że było to mniej niż przed czterema laty, gdy "licznik" przekroczył 14.000 km.

Polka nie miała na razie większych problemów ze zdrowiem, a tylko takich tak naprawdę się obawiała.

- Dbam o siebie. Zażywam dozwolone środki farmaceutyczne, ale sięgam też po domowe metody, takie z apteczki babuni. Ważne, żeby były skuteczne, bo przeziębienia są niestety nieuniknione - mówi liderka Pucharu Świata.

W Vancouver Kowalczyk będzie należała do wielkich faworytek we wszystkich swoich startach. Jest tylko jedno "ale" - Polka już od wielu miesięcy narzeka na profil tamtejszych tras.

- Trasy w Whistler Olympic Park są dla mnie niestety za łatwe. Jedynym rozwiązaniem jest wzięcie do ręki łopaty i usypanie kilku podbiegów - stwierdziła Polka w wywiadzie dla Euro-sportu.

Grono rywalek będzie szerokie. Niektóre z nich odpuściły ostatnie starty w Pucharze Świata, by szlifować formę w ciszy. Ta czasami jest zakłócana przez afery - tuż przed olimpiadą zdyskwalifikowano Rosjankę Alen Sidko, wcześniej EPO wykryto u innych Rosjan: Julii Czepałowej, Niny Rysiny i Jewgienija Dementiewa.

Ekipa polskich biegaczy w Vancouver to nie tylko Kowalczyk. W zespole pań wystąpią także Paulina Maciuszek, Sylwia Jaśkowiec i Kornelia Marek, a panów reprezentują Janusz Krężelok i Maciej Kreczmer.

- Cieszę się, że dziewczyny wystatują w sztafecie, tym bardziej, że ich szóste miejsce na mistrzostwach świata w Libercu potwierdziło, że stać je na sprawienie miłej niespodzianki - stwierdził Tajner.

W przypadku mężczyzn główny nacisk został położony na sprinty.

- W tym sezonie Pucharu Świata nie mamy wielkich osiągnięć, ale to nie oznacza, że w Vancouver stoimy na straconej pozycji. Straty czasowe w poszczególnych startach nie były zbyt wielkie, więc wszystko jest możliwe - uważa trener Wiesław Cempa.

Cała ta konstelacja będzie jednak obracała się wokół największej gwiazdy - Justyny Kowalczyk. - Na igrzyskach będę biegać tak szybko, jak jeszcze nigdy. Ale rywalki mają taki sam plan. Zobaczymy, kto będzie mocniejszy. Ja w każdym razie nie pęknę i na pewno nie powiem, że jadę po siódme miejsce. Interesuje mnie tylko medal - w swoim stylu mówi biegaczka AZS AWF Katowice, która w Vancouver wystartuje w testowanym już w Canmore nowym biało-czerwonym kombinezonie.




1 medal olimpijski ma już Justyna Kowalczyk, która w Turynie zdobyła brąz




Justyna Kowalczyk

Biegaczka AZS AWF Katowice urodziła się 23 stycznia 1983 roku w Limanowej.

W Pucharze Świata zadebiutowała 9 grudnia 2001 roku. Od tego czasu jej ko-lekcja sukcesów rośnie z sezonu na sezon. Polka ma na koncie brązowy medal igrzysk olimpijskich (2006) w biegu na 30 km, dwa ty-tuły mistrzyni świata z Liberca (2009) - w biegu łączonym i na 30 km, brązowy medal MŚ (2009) - w biegu na 10 km stylem klasycznym, zdobycie Kryształowej Kuli (2008/09), trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata (2007/08), zdobycie Małej Kryształowej Kuli za biegi dystansowe (2008/09), triumf w Tour de Ski (2009/10), 13 zwycięstw w zawodach Pucharu Świata (1 w sezonie 2006/07, 1 w 2007/08, 5 w 2008/09 i 6 w 2009/10. Jest liderką PŚ w obecnym sezonie.


strona: 1 z 1
Masz zdjęcie do tego tematu? Wyślij »

regulamin

KOWALCZYK DZIADOSTWO grzechu-ski (gość)
2010-02-20 19:41

dziadowskie 3 miejsce - poprzez wysunięcie narty do przodu w ostatniej chwili - wstyd i żenada na cały świat

ZOBACZ KONIECZNIE

przewiń w lewo przewiń w prawo