Dom samotnej matki

Nie mają mieszkania, pracy, pieniędzy i męża. Muszą opiekować się dziećmi. Samotnym matkom pomagają specjalne placówki.

Diecezjalny Dom Matki i Dziecka przy bielskiej ulicy ks. Brzóski działa od czterech lat. Od 2010 roku prowadzą go siostry zakonne Zgromadzenia Córek Bożej Miłości. Wcześniej placówką zajmowało się bielskie Stowarzyszenie Wspierania Rodziny, które nadal uczestniczy w życiu instytucji. Pomaga m.in. w usługach prawniczych i medycznych. W tym domu tworzone są nawet listy rezerwowe, bo tak wiele kobiet potrzebuje wsparcia.

Młode mamy


Obecnie w placówce jest dziewięć samotnych matek w wieku od 18 do 30 lat i 16 dzieci z Bielska-Białej i okolic. Zgłaszają się również niepełnoletnie dziewczyny. Co ważne, do domu przyjmowane są tylko kobiety w ciąży i z dzieckiem do pierwszego roku życia. Gdy pociecha kończy ten wiek, podopieczna opuszcza placówkę.
- W czasie tego roku mamy szukają pracy, mieszkania, starają się o zasiłek czy alimenty. Mogą się wyciszyć - tłumaczy siostra Jolanta Biżek, kierownik Diecezjalnego Domu Matki i Dziecka. Dodaje, że takie miejsca zapobiegają porzucaniu niemowląt lub ich zabijaniu.

Kobiety i ich dzieci mają do dyspozycji przytulne pokoje, łazienki i kuchnię. Zapewnia się im również wyżywienie. Podopieczne domu pełnią dyżury przy gotowaniu i sprzątaniu. Biorą również udział w warsztatach z komunikacji. Przed południem wypełniają swoje obowiązki, później wychodzą z dziećmi na spacer. Co drugi tydzień mogą wyjechać do rodziny. Każde wyjścia i wyjazdy muszą zgłaszać przełożonym.
∨ Czytaj dalej



Jak podkreśla siostra Jolanta, panie mają ze sobą dobry kontakt. Gdy jedna z nich wychodzi, np. do lekarza, to koleżanki chętnie zajmują się jej dzieckiem.

Ratusz nie pomaga?


Dom finansowany jest ze środków Kurii Bielsko-Żywieckiej. Nasza rozmówczyni przyznaje , że wydatków wciąż jest zbyt wiele. Podopieczne powinny płacić za miesięczny pobyt 40 proc. swojego dochodu. Wiele kobiet nie ma jednak pieniędzy i nie jest w stanie pokryć tych opłat. Dom współpracuje z bielskim Miejskim Ośrodkiem Pomocy Społecznej. Pracownik socjalny odwiedza placówkę i przeprowadza środowiskowy wywiad. Wtedy kobiety mają szansę na otrzymanie zasiłku.

Liczy się również bezinteresowna pomoc innych. Ludzie dobrej woli przynoszą ubrania, środki higieniczne dla niemowląt, wpłacają pieniądze.

- Szkoda, że nie pomaga nam Urząd Miasta - mówi siostra Jolanta.
- Wszystkie dofinansowania organizacji pozarządowych odbywają się na mocy otwartych konkursów ofert, które zawierają program i cel działania - tłumaczy Tomasz Ficoń, rzecznik bielskiego ratusza. Podkreśla również, że pomysłu ze strony Diecezjalnego Domu Matki i Dziecka nie było.

Kierowniczka domu niechętnie podchodzi jednak do udziału w konkursie. Uważa, że nie zmieni on podejścia władz miasta do instytucji kościelnych, które traktowane są według niej gorzej niż te finansowane przez miasto.
- Braliśmy udział w jednej z aukcji organizowanej przez Podbeskidzki Klub Sportowy i problemem dla ratusza było to, że dochód ze sprzedaży piłkarskich gadżetów przeznaczony był właśnie na nasz dom - instytucję pozarządową - mówi siostra.

Tata w więzieniu


Większość kobiet zgłaszających się do placówki nie ma męża, a ich partnerzy z różnych powodów nie opiekują się swoją "rodziną". Często mają problemy z prawem i przebywają w więzieniach, nie mają pracy lub stosują przemoc. Kobieta nie posiada rodziny i jedynym wyjściem jest dla niej dom samotnej matki. Czasami bliscy po prostu nie mają odpowiednich warunków, by zająć się nią i dzieckiem. Zdarzają się również przypadki, że rodzice sami wyrzucają córkę z domu na wiadomość o jej ciąży.

Siostra Jolanta zauważa również, że kobiety po opuszczeniu placówki tak naprawdę nie mają gdzie pójść. Ubolewa nad tym, że w Bielsku-Białej jest tak wiele niezagospodarowanych budynków w dobrym stanie, w których mogłyby zamieszkać samotne matki ze swoimi dziećmi.

W regionie działa niewiele placówek opiekujących się takimi kobietami. Mamy wraz ze swoimi dziećmi mogą jeszcze udać się do Podbeskidzkiego Ośrodka Interwencji Kryzysowej przy ulicy Pięknej, gdzie mogą zatrzymać się na trzy miesiące.

Boi się, że zabiorą jej dzieci


Marcelina Sałapat, 24-letnia bielszczanka, od ponad czterech miesięcy wraz z czwórką dzieci mieszka w diecezjalnym domu.

- Mamy tu dobre warunki. Przykro mi, że to dom tylko na rok - mówi. Inne osoby z placówki traktuje jak rodzinę. Duże oparcie ma w 6-letnim synku Gracjanie. Pani Marcelina obawia się szczególnie o najmłodszego 18-miesięcznego Adriana, u którego lekarze wykryli chorobę oczu. Dziecko może nawet całkowicie stracić wzrok.
Mama pani Marceliny nie akceptowała jej partnera. Rodzice chłopaka również nie byli zadowoleni ze związku swojego syna.

- W moim domu cały czas wybuchały o to kłótnie - wspomina pani Marcelina. Dla jej partnera rodzice byli ważniejsi od niej. Chłopak utrzymuje kontakt z dziećmi. - Nie robi jednak nic, by pomóc nam znaleźć mieszkanie. Nie ma też pracy, więc trudno liczyć na większe wsparcie z jego strony - żali się nasza rozmówczyni i dodaje, że złożyła wniosek o przyznanie mieszkania do Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej. Musi czekać rok, by zostać wpisana na listę osób oczekujących.

- Nie wiem, co zrobię po opuszczeniu Domu Matki i Dziecka. Boję się, że zabiorą mi dzieci - mówi.

Komentarze (9)

avatar
avatar
Tekla (gość) abc

I będą starać się o następne dzieci.I my podatnicy będziemy na nierobów pracować a taką jest Pani Marcela.

avatar
Jo (gość) abc

Chciałam tylko zwrócić uwagę, że mieszkania z ZGM wcale nie są tanie i nie żyje się w nich "za półdarmo", czynsze są bardzo wysokie a warunki bardzo złe, wiem co piszę bo sama płacę za mieszkanie bez ogrzewania w starej kamienicy (1 pok. + kuchnia i łazienka zrobiona na własny koszt) więcej niż mój ojciec za mieszkanie spółdzielcze lokatorskie (2 pokoje)

avatar
marcelina sałapat (gość)

taksowka to ja jechalam do szpitala bo mialam dziecko chore a dojechac z tad autobusem z dzieckiem co wymiotuje i jest z wysoka goraczka to jestbardzo trudno!!! i nie zycze sobie takich komentarzy na moj temat jak mnie ktos nie zna i mojej sytuacji!!!nie zycze nikom takiego ciezkiego zycia jak mam ja!!!

avatar
Anonim (gość)

Wy wszyscy komentujecie mimo,że nie wiecie jaka była sytuacja! Ja wiem wiele więcej niż wasze wymyślne teorie,że do pracy powinna pójść każdy jest kowalem swego losu ale ona nie miała wyboru!!! To moja rodzina dlatego nie pozwolę sobie na to by pisał ktoś na jej temat jakieś głupie rzeczy jak tacy mądrzy jesteście i stać was by utrzymać siebie to róbcie bo nie szczytem jest być samemu czy mieć góra 1czy 2dzieci i żyć mając wsparcie od mamusi czy tatusia bądź dziadków bo to nie sztuka! Gdy ktoś nie ma nikogo a ma więcej dzieci jest bardzo ciężko! Tym bardziej że płaca jest niska a gdzie tam zarobić na opiekunkę !

avatar
abc (gość)

To wszystko bujdy ..Pani jest w stały związku z ojcem dzieci spotykają sie potajemnie..a on jest taki biedny ze na spotkania przyjeżdża taxi..dadzą jej mieszkanie ZGM i bedą sobie żyli za półdarmo....

avatar
zxc (gość) Jelus

Czy 20 tys. to dużo za mieszkanie, w którym będzie mogła mieszkać do końca życia ?
Ja płaciłem za nowe 80 metrowe mieszkanie 4 lata temu 400 tys. zł
Proponuję przeszukać oferty pracy i znajdą się płace od 1 tys. do 5-10 tys. Żeby zarabiać dobre pieniądze trzeba coś od siebie dać, a nie narzekać i czekać, aż ktoś z nieba rzuci nam wiedzę, którą będziemy mogli sprzedać.

avatar
Jelus (gość)

ZGM przyzna tej biednej kobiecie mieszkanie do remontu na które bedzie musiala wydac na remont 20tys z czego potem okaze sie ze wszedzie jest grzyb. Nawet jak podejmie prace to nasza płaca jest śmieszna 1180zł na ręke z czego wynajem mieszkania prywatnie 1000zł,a gdzie rachunki i jedzenie i oczywiscie opłacenie przedszkola i żłobka. Nie ma szans wyzyc w tym kraju. Wstyd byc POlakiem.

avatar
Dexter

Coś takiego z pewnością jest konieczne. Przecież te kobiety, które albo straciły mężów, bo im umarli, albo nie mają kontaktu z nimi, bo siedzą, albo wynieśli się z domu potrzebują pomocy. Zwłaszcza w sytuacji, kiedy głupi facet opuszcza żonę jak okazuje się, że dziecko rodzi się z wadą genetyczną albo niepełnosprawnością.

Wybierz kategorię