karta miejska w bielsku, szyndzielnia karta miejska w bielsku, szyndzielnia

Kolejka na Szyndzielnię to jedna z największych atrakcji Bielska-Białej. Powinna znaleźć się na karcie (© arc)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Bielscy urzędnicy wymyślili kartę miejską, by zachęcić ludzi do odwiedzania ciekawych miejsc nad Białą. Ale w ofercie brakuje miejskich atrakcji.

Pomysł karty miejskiej jest bardzo dobry i znany na całym świecie, lecz różne miasta stosują go w odmienny sposób. Na przykład w Krakowie kartą miejską można płacić za bilety komunikacji miejskiej, a nawet połączyć ją z kartą płatniczą. W norweskim Oslo taka karta umożliwia darmowy transport miejski oraz bezpłatne zwiedzanie muzeów. Podobnie jest w Poznaniu, gdzie Poznańska Karta Turystyczna daje okazję do bezpłatnego korzystania z komunikacji miejskiej, darmowego wstępu do większości poznańskich muzeów oraz zniżek w obiektach sportowo-rekreacyjnych.

W Bielsku-Białej od kilkunastu dni funkcjonuje karta miejska. Mieszkańcy i turyści mogą z nią odwiedzać lokale gastronomiczne, hotele i restauracje, gdzie po okazaniu mogą liczyć na określony przez właściciela lokalu rabat. Próżno jednak szukać takich atrakcji, jak wyjazd kolejką na Szyndzielnię, wejście na miejski basen czy do muzeum.
Anna Zgierska, naczelniczka Wydziału Promocji Miasta w bielskim Ratuszu wyjaśnia, ze o ile w przypadku prywatnych lokali właściciel sam ustala wysokość zniżek, o tyle w przypadku miejskich jednostek zgodę na jakiekolwiek obniżki musi wyrazić prezydent miasta.

- Skierowaliśmy takie pismo. Teraz BBOSiR (administrator kąpielisk - red.) i ZIAD (zawiadujący kolejką na Szyndzie-lnię i Dębowcu - red. ) mają przedstawić propozycje obniżenia cen w hotelach, odkrytych pływalniach i kolejkach. Wtedy prezydent będzie mógł podjąć decyzję - tłumaczy.

Co ciekawe, w odróżnieniu od Poznania, czy Oslo, bielska karta miejska jest darmowa, aby ją dostać nie trzeba wcześniej wnosić żadnych opłat. Wystarczy zgłosić się do Miejskiego Centrum Informacji Turystycznej, podać swoje imię i nazwisko i odebrać kartę.

- Po analizie zrezygnowaliśmy z karty płatnej, która zawiera wejściówki do muzeów i przejazdy komunikacją publiczną. Tego typu karty funkcjonują w dużo większych miastach europejskich i znacznie atrakcyjniejszych - wyjaśnia Zgierska.

Przyznaje, że konieczność opłat mogłaby zniechęcić mieszkańców do korzystania z karty, a celem jej wprowadzenia jest przecież promowanie miasta i ciekawych miejsc, jakie się w nim znajdują. Zapewnia, że atrakcje miejskie znajda się w ofercie miejskiej karty w Bielsku-Białej, bo ta jest dopiero w fazie początkowej.
Okazując kartę w lokalach, które należą do programu można uzyskać określone zniżki.

W przyszłości urzędnicy zakładają możliwość zbierania punktów (np. za wydane 10 zł posiadacz karty otrzyma 1 punkt), które będą rozliczane co kwartał. Kto uzbiera określoną ilość, otrzyma upominek. Niebawem na bielskiej karcie miejskiej znajdzie się też możliwość zbierania tzw. punktów lokalnych, czyli przyznawanych tylko w jednym, wybranym lokalu.

Wiadomości

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!