Bielski strażnik miejski odbiera pracę inwalidzie

Wanda Then
Jeden strażnik nie jest w stanie ogarnąć wszystkiego, co dzieje się w mieście
Jeden strażnik nie jest w stanie ogarnąć wszystkiego, co dzieje się w mieście Fot. arc
Tylko jeden dyżurny śledzi obraz z 40 kamer w centrum monitoringu bielskiej Straży Miejskiej. Według specjalistów system działa efektywnie tylko wtedy, gdy jeden człowiek nadzoruje przekaz z najwyżej 6 kamer. W przeciwnym wypadku monitoring nie spełnia swojego zadania i staje się atrapą.

Tak jest w Bielsku-Białej, choć na system wydano ponad 2,5 mln zł.

Monitory obsługuje 5 etatowych strażników, ale dyżur jest jednoosobowy, bo trwa całą dobę i strażnicy muszą się wymieniać. Oficjalnie na zatrudnienie większej liczby osób nie ma pieniędzy. Jednocześnie SM nie robi nic, by do pełnienia dyżurów przy monitorach zatrudnić niepełnosprawnych, których można mieć bez żadnych kosztów, bo przez kilka lat pensje płaci im Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych.

- Kiedyś przy monitoringu można było zatrudniać tylko strażników. W 2002 roku zmieniło się rozporządzenie ministra MSWiA i przyjmowane są osoby niepełnosprawne. Tylko nie w Bielsku-Białej - mówi Andrzej Jakubiczka, członek Związku Inwalidów Narządu Ruchu Beskidy.

A z takiej możliwości wynika wiele korzyści. PFRON nie tylko płaci pensje. Daje też pieniądze na przystosowanie stanowiska pracy i usunięcie barier architektonicznych. I nie trzeba płacić składki na PFRON, co jest obowiązkiem, jeśli nie zatrudnia się osób niepełnosprawnych.

- Wielokrotnie rozmawiałem o tym z komendantem Straży Miejskiej, mówiłem sekretarzowi miasta. I nic. Zdrowi i silni strażnicy siedzą przy monitorach, zamiast iść w miasto i pracować tam, gdzie są potrzebni - mówi Jakubiczka.

W sytuacji, gdy niepełnosprawni nie mają pracy, bo w dobie kryzysu, to głównie ich stanowiska są likwidowane, marnuje się możliwość zatrudnienia 4-5 z nich. W wielu miejscowościach skorzystano z takiej możliwości. Na przykład w Wiśle od listopada 2002 r. zatrudnionych jest 3 niepełnosprawnych. Obserwują na zmianę monitory, bo w mieście działa 6 kamer.

- PFRON trzy lata płacił im pensje, teraz robi to gmina. Nie zrezygnowaliśmy jednak z tych ludzi, bo jesteśmy bardzo zadowoleni z ich pracy. To dla nich doskonały sposób aktywizacji zawodowej - mówi Andrzej Gańczarczyk, komendant Straży Miejskiej w Wiśle.

W Bielsku-Białej sekretarz miasta Grzegorz Tomaszczyk nie wie, dlaczego w Straży Miejskiej nie pracują osoby niepełnosprawne. - Myślę, że nie starał się o to odpowiednio odwołany w lutym komendant. Niebawem zostanie wybrany nowy szef straży i można go będzie o to zapytać - mówi.

Maseczki w miejscu pracy? To pracodawca decyduje

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.