Deską w "boazerię"

ŁUKASZ KLIMANIEC
Na stokach różnie bywa. Największa zgoda między narciarzami a snowboardzistami panuje na... wyciągach.  TOMASZ WOLFF
Na stokach różnie bywa. Największa zgoda między narciarzami a snowboardzistami panuje na... wyciągach. TOMASZ WOLFF
Udostępnij:
Na stokach narciarskich często dochodzi do wypadków. Narciarze narzekają na snowboardzistów, wytykają im brawurę i stwarzanie niebezpiecznych sytuacji na stokach. - Na Skrzycznem uderzył we mnie snowboardzista.

Na stokach narciarskich często dochodzi do wypadków. Narciarze narzekają na snowboardzistów, wytykają im brawurę i stwarzanie niebezpiecznych sytuacji na stokach.

- Na Skrzycznem uderzył we mnie snowboardzista. Efekt? Mam zwichnięty staw ramieniowy i założono mi gips. Obiecał zadzwonić i zostawił szczątkowe dane, ale zniknął - opowiada nasz czytelnik z Kobiernic.

W Beskidach z braku warunków narciarze muszą dzielić stok ze snowboardzistami. Zdaniem Jana Łaciaka, ratownika GOPR właśnie ten fakt stanowi problem. - Stoki nie odpowiadają normom europejskim za wyjątkiem trasy FIS - wyjaśnia Łaciak. - Trasy są wąskie. Snowboardzistów przybywa i czasem stanowią zagrożenie dla jeżdżących na "boazerii". Narciarz nie ma z nim szans, bo ten pędzi bardzo szybko. Wypadków najechania z roku na rok notujemy coraz więcej.

Na jednej desce jeżdżą głównie młodzi. Niektórzy uważają ich za subkulturę. - To nie jest już sport elit. Snowboard staje się masowy. Czy snowboardziści są zagrożeniem? Na stoku każdy jest niebezpieczny. To zależy od tego, jak ludzie jeżdżą, a nie na czym - mówi Tomasz Furtak, rzecznik Polskiego Związku Snowboardu.

Większości narciarzy snowboardziści nie przeszkadzają.
- Niszczą trasy, bo zbierają śnieg, ale nie przeszkadzają. To wolny kraj. Powinniśmy się dzielić każdym stokiem - uważa Tomasz Mederowski z Warszawy.

Sowboardziści dziwili się, że uważa się ich za zagrożenie.- Gdy narciarz jedzie slalomem, to ciężko go wyminąć. A gdy jakaś kobieta stanie na środku przecinki i zastanawia się, co ma zrobić, to trudno na nią nie wpaść - mówi Piotrek Urbański z Łodzi.

Katrzna Szafrańska, była reprezentantka kraju, trenerka bielskiego klubu AS była świadkiem kilku wypadków z udziałem snowboardzistów. - Oni często nie kontrolują prędkości, z jaką jeżdżą. Gdy już się zderzą, to uderzają deską, bo ta w przeciwieństwie do nart nie wypina się automatycznie. Rozwiązaniem byłoby znaleźć świadka zdarzenia i w przypadku poważnych obrażeń skarżyć sprawcę z powództwa cywilnego - uważa.

Każdy, kto lubi poszusować na stokach, wie, że wszystko zależy od rozsądku. - To kwestia kultury. Snowboradziści mają takie same prawa korzystania ze stoku jak inni. Powinna być jednak większa separacja, bo inna jest specyfika jazdy. Amatorzy deski muszą pamiętać, że na stoku są ludzie o różnym poziomie umiejętności - dodaje Krzysztof Pęcikiewicz, instruktor z Bielska.

W krajach alpejskich dla snowboardzistów ustawione są specjalne rynny. W Beskidach, jedni i drudzy muszą na siebie uważać.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Nowy taryfikator

Materiał oryginalny: Deską w "boazerię" - Bielsko-Biała Nasze Miasto

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie