Godny pochówek po latach: „Emil" spoczął obok „Bartka" [ZDJĘCIA]

KLM
W środę na czechowickim cmentarzu spoczęły szczątki plut. Jana Kwiczali ps. „Emil”, żołnierza Narodowych Sił Zbrojnych, odnalezione podczas prac ekshumacyjnych na cmentarzu przy ul. Panewnickiej w Katowicach. – Gdy przyszła próba dla nich, swój obowiązek spełnili w sposób doskonały. Dziś po wielu latach państwo polskie spełnia swój obowiązek wobec nich – powiedział prof. Krzysztof Szwagrzyk, zastępca prezesa IPN.

W środę 20 marca w parafii pw. św Katarzyny w Czechowicach-Dziedzicach z wojskowymi honorami odbył się pogrzeb plut. Jana Kwiczali, żołnierza NSZ, straconego przez komunistów w 1946 r. Jego szczątki spoczęły na cmentarzu przy kościele św. Katarzyny, na którym jest pochowany także kpt. Henryk Flame „Bartek”.

W uroczystościach wzięli udział bliscy Jana Kwiczali m.in. córka i wnuczka Jana Kwiczali, prof. Krzysztof Szwagrzyk, zastępca prezesa Instytutu Pamięci Narodowej, wicewojewoda śląski Jan Chrząszcz i burmistrz Czechowic-Dziedzic Marian Błachut.

- Na tym cmentarzu są pochowani rodzice mojego dziadka, jego siostra i brat – przyznała Ksenia Kosakowska, wnuczka plut. Jana Kwiczali - Dziś rano, gdy odbierałam szczątki dziadka, przywieźliśmy je właśnie tutaj. Ten pogrzeb to taki jego powrót do domu. Dla nas to bardzo ważne, szczególnie moja mama bardzo to przeżywa. Przecież to jej ojciec. Pamięta go, urodziła się w 1940 roku, a dziadka rozstrzelali w 1946 roku. Pamięta jego wyraz twarzy, upominki, jakie jej przywoził. Teraz go odzyskała - dodała Ksenia Kosakowska.

Przyznała, że rodzina długo nie wiedziała, gdzie ich krewny jest pochowany. - Moja babcia po rozstrzeleniu dziadka próbowała się tego dowiedzieć, ale wskazywano jej trzy różne groby. A tam każdy mówił, że to grób ich bliskich. Ale od lat 50 ub. wieku jeździła na cmentarz przy ul. Panewnickiej w Katowicach, gdzie miało być pochowanych siedmiu żołnierzy. Ja też, studiując w Katowicach, zawsze składałam w tamtym miejscu kwiaty. I po ekshumacji okazało się, że tam właśnie dziadek był pogrzebany. Po badaniu DNA, które trwało rok, mamy 99,9 procent pewności, że to szczątki Jana Kwiczali – zaznaczyła.

Jan Kwiczala ps. „Emil” urodził się 3 maja 1913 r. w Rajsku pod Oświęcimiem. Przed wojną pełnił służbę w 3. Pułku Strzelców Podhalańskich, był też członkiem Związku Strzeleckiego i Polskiego Związku Zachodniego. W czasie okupacji został wywieziony na roboty do Niemiec, skąd dwukrotnie uciekał podejmując misje kurierskie. Ukrywał się w rejonie Dziedzic. W 1944 r. wstąpił do NSZ. W październiku 1944 r. zaprzysiągł Henryka Flamego ps. „Bartek“ do służby w NSZ.

Po wojnie pracując jako strażnik kolejowy pod pozorem podróży służbowych pełnił funkcję łącznika dowództwa VII Okręgu NSZ ze zgrupowaniem „Bartka“. Dostarczał rozkazy, pieniądze i żywność. Został aresztowany 19 października 1946 r. w Zabrzu. Wojskowy Sąd Rejonowy w Katowicach 14 grudnia 1946 r. na sesji wyjazdowej w Będzinie skazał go na karę śmierci. Proces odbył się bez udziału obrońcy. Wyrok wykonano 31 grudnia 1946 r. w więzieniu przy ul. Mikołowskiej w Katowicach.

Jego szczątki odnaleziono we wrześniu 2017 r. podczas prac ekshumacyjnych prowadzonych przez IPN na cmentarzu komunalnym przy ul. Panewnickiej w Katowicach.

Prof. Krzysztof Szwagrzyk nawiązując do świętowanego kilka miesięcy temu 100-lecia odzyskania Niepodległości zwrócił uwagę, że przy tej okazji przypominano osoby, które walczyły i ginęły za wolność i niepodległość Polski także podczas II wojny światowej i po jej zakończeniu.

- Gromadzimy się na uroczystości pogrzebowej, która powinna mieć miejsce wiele lat temu, ale mieć nie mogła – powiedział prof. Krzysztof Szwagrzyk. - W systemie komunistycznym ci, którzy podjęli walkę z nienawidzonym ustrojem bolszewickim, musieli zginąć. A ci, którzy ich mordowali, zrobili wszystko, by nie tylko pozbawić ich życia, ale często przypisać im niegodne i haniebne czynie, by umierali z piętnem bandytów. System komunistyczny zrobił w tej materii wszystko. Zlikwidował swoich wrogów, pogrzebał głęboko, a przez stosowanie terroru i aparat urzędniczy stworzono warunki, by pamięć o tych ludziach zaginęła. Teraz po wielu latach państwo polskie spełnia swój obowiązek. Bo oni, jak plutonowy Kwiczala, gdy przyszła próba dla nich, swój obowiązek spełnili w sposób doskonały. I za to spełnienie obowiązku zapłacili cenę najwyższą. Dziś państwo polskie spełnia obowiązek wobec nich – dodał.

Prof. Szwagrzyk przyznał, że IPN coraz częściej natrafia na miejsca, w których komuniści grzebali szczątki żołnierzy. - Dziś możemy przywrócić im imiona i nazwiska i wreszcie godnie pochować. Tak, jak to powinno być przed laty - w kościele, z modlitwą, zadumą, w obecności Kompanii Honorowej Wojska Polskiego, bo przecież chowamy żołnierzy. Najgorsze, co mogłoby spotkać naszych bohaterów, to gdybyśmy nie pamiętali tego, co oni uczynili dla Polski – zaznaczył.

Rząd podjął decyzję w sprawie obostrzeń.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie