Ks. Jan Marszałek. Pierwszy taki święty z diecezji bielsko-żywieckiej? ZDJĘCIA

Redakcja
materiały parafii w Łodygowicach
Diecezja bielsko-żywiecka rozpoczyna starania o wyniesienie na ołtarze ks. Jana Marszałka, wieloletniego proboszcza parafii w Łodygowicach. Byłby to pierwszy święty z terenu tej diecezji ustanowiony właśnie na wniosek bielskiej kurii.

Diecezja bielsko-żywiecka rozpoczęła przygotowania do procesu wyniesienia na ołtarze ks. Prałata Jana Marszałka, charyzmatycznego proboszcza parafii pw. śś. apostołów Szymona i Judy Tadeusza w Łodygowicach. To pierwsza taka inicjatywa tej diecezji – dotychczasowi święci i błogosławieni z terenu bielsko-żywieckiego zostali wyniesieni na ołtarze na wniosek innych instytucji (np. bł. Michał Tomaszek z Łękawicy na Żywiecczyźnie, zamordowany w peruwiańskim Pariacoto został beatyfikowany po procesie, który zainicjowała peruwiańska diecezja).

- Próbujemy, zbliżamy się do tego – przyznał bp Roman Pindel, ordynariusz diecezji bielsko-żywieckiej na konferencji prasowej poświęconej temu wydarzeniu. - Mam nadzieję, że rzeczywiście nam się to uda i będziemy mogli cieszyć się tym. Z jednej strony pokazując światu, że to owoc formowania, nauczania, kształtowania Kościoła, a także osobistej świętości człowieka – powiedział.

Pochodzący z Łodygowic ks. Stanisław Mieszczak, postulator w procesie beatyfikacyjnym ks. Jana Marszałka omawiając etapy procesu beatyfikacyjnego podkreślił, że to dopiero początek.

- Jesteśmy na etapie zbierania dokumentacji, na etapie, gdy wszystko jest przygotowywane. Zbierając już teraz te świadectwa widzimy to bogactwo, ile ksiądz prałat pozostawił dobra w sercach ludzkich – przyznał.

W konferencji dotyczącej wyniesienia na ołtarze ks. Jana Marszałka wzięli udział mieszkańcy Łodygowic oraz osoby, które znały proboszcza. Eugeniusz Jachym, członek łodygowickiej Akcji Katolickiej, zwrócił uwagę, że przykład osobistego życia oraz posługa kapłańska ks. Marszałka wywarła ogromny wpływ na życie wielu ludzi, którzy spotkali go na swej drodze.

- Ja miałem tę przyjemność - dość późno - spotkać go pierwszy raz w 1972, gdy przybyłem do parafii w Łodygowicach, by spisać protokół przedślubny - wspominał - . O ks. Marszałku mówiono, że to kapłan wymagający i srogi. Dlatego z wielką tremą i pokorą usiadłem naprzeciw niego. Ale po krótkiej rozmowie okazało się, że emanuje od niego ciepło i cierpliwość. I takim właśnie kapłanem go odebrałem – wymagającym i srogim, a jednocześnie widzącym potrzeby parafii oraz ludzi, którzy szczególnie wymagali wsparcia materialnego i duchownego - dodał.

Stanisław Kucharczyk, wicestarosta żywiecki, mieszkaniec Łodygowic, podkreślił, że pamięć o ks. Marszałku żyje w Łodygowicach do dziś.

- Ta pamięć funkcjonuje nie tylko poprzez formy przekazu ustnego, ale przez wiele działań, które ks. prałat Marszałek wprowadził w życie - działań prospołecznych nastawionych na ludzi najbardziej potrzebujących pomocy, również w wymiarze modlitewnym, bo jest wiele nabożeństw, które on zainicjował, a które są kontynuowane do dziś – zaznaczył.

Zwrócił uwagę, że ks. Marszałek wywarł niezatarte piętno na historii Łodygowic, społeczności tej miejscowości oraz konkretnych ludziach. – Jego dorobek przyniósł efekty po jego śmierci, a to jest znamienne – dodał Stanisław Kucharczyk.

Jacek Kachel, bielski historyk rodem z Łodygowic, w opracowaniu poświęconym ks. Marszałkowi powołując się na dokumenty z Izby Pamięci w Domu Parafialnym imienia ks. Jana Marszałka w Łodygowicach, zwraca uwagę jak ważna dla ks. Marszałka była walka z alkoholizmem.

Przytacza wpisy z kroniki parafialnej, w której ks. Marszałek wyznaje, że „najbardziej zakorzenioną wadą parafian jest pijaństwo i to pijaństwo połączone z wykonaniem praktyk religijnych”.

- Były wypadki, że nie dopuściłem na chrzestnych do chrztu mężczyzn, którzy pijani przyszli z dzieckiem do kościoła. Podobne wypadki były ze świadkami do ślubu.(...) Pijani idą na ofiarę wokół ołtarza w czasie pogrzebu, po pogrzebie nagminnie piją w barze pod kościołem – pisał kapłan.

Ks. Józef Niedźwiedzki, który w Łodygowicach u ks. Marszałka był wikarym, później administratorem i proboszczem parafii stwierdził, że świadectwo życia ks. Jana Marszałka wymagało heroicznej posługi i odwagi. - Był pobożny, serdecznie pobożny, to był prawdziwy pasterz oddany bez reszty wspólnocie parafialnej, Chrystusowi, Jego Matce i Kościołowi. Był kapłanem pełnym szczerości – zaznaczył.

Jan Marszałek urodził się 8 czerwca 1907 roku w Krzeczowie. Po maturze wstąpił w 1927 roku do krakowskiego seminarium. Święcenia kapłańskie przyjął 20 czerwca 1932 roku. Jako wikariusz lub administrator pracował w parafiach w Poroninie, Spytkowicach koło Zatora, Skawinie, Andrychowie, Bachowicach.

W 1951 roku został administratorem parafii pw. śś. apostołów Szymona i Judy Tadeusza w Łodygowicach. 2 lata później na skutek donosu niektórych parafian, którym nie podobało się, że kapłan walczy z plagą pijaństwa, musiał opuścić wioskę. Objął parafię Biały Kościół. W 1957 roku powrócił do Łodygowic, a 1966 roku został jej proboszczem. Z proboszczowskich obowiązków został zwolniony dopiero w 1984 roku. Z powodu choroby otrzymał zezwolenie na odprawianie Mszy św. we własnym pokoju na plebanii. Tam także zmarł 16 maja 1989 roku.

Rząd podjął decyzję w sprawie obostrzeń.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
jeśli dowodem na heroiczność cnót jest walka z plagą alkoholizmu -
to ks. Władysław Zązel SANTO SUBITO !!!
t
teoria spisku
Czy ktoś zna "świętego",który nie byłby powiązany z funkcjonariuszami kk??? I nie chodzi mi o Simona Templera czy innego aktora grajacego w filmie Święty....
Dodaj ogłoszenie