Piłkarze Podbeskidzia Bielsko-Biała zdobyli Bukową

Rafał Musioł
Piłkarze Podbeskidzia (niebieskie stroje) wywieźli z Bukowej cenne trzy punkty
Piłkarze Podbeskidzia (niebieskie stroje) wywieźli z Bukowej cenne trzy punkty Fot. Arkadiusz Ławrywianiec
O zwycięstwie nad GKS zadecydował gol zdobyty przez Ncube Ndabenculu w pierwszej połowie meczu, gdy warunki do gry były jeszcze normalne. Po zmianie stron z nieba lały się już strumienie wody, a wynik nie uległ zmianie.

- Potrzebowaliśmy tych punktów jak ryba wody, ale tej akurat było pod dostatkiem - śmiał się pomocnik gości Dariusz Kołodziej. - Cieszymy się z tego zwycięstwa, tym bardziej, że graliśmy dobrze. To nasza zasługa, że katowiczanie nie stwarzali sobie wielu dogodnych sytuacji do zdobycia bramki, a nie efekt ich słabości - dodał bielszczanin.

Gospodarze do śmiechu nie mieli powodów.

- Do roboty! Do roboty! - skandowano z głównej trybuny w kierunku zawodników Roberta Moskala już w przerwie.

Na brak wsparcia kibiców katowiczanie nie mogli jednak narzekać. Na "Blaszoku" doping trwał przez pełne 90 minut.

- W GieKSie znów najlepsi byli kibice - przyznał później szkoleniowiec gospodarzy.

Dla Podbeskidzia sobotni mecz był kolejnym z cyklu być albo nie być.

- Nie dopuszczamy myśli o spadku. Wiedzieliśmy, że musimy wygrać, nie trzeba nas było dodatkowo mobilizować. Trener mówił, żeby wrzucać piłki prostopadle, tuż za plecy obrońców. I takie właśnie podanie dostałem, a potem dograłem do Ncube - opowiadał Piotr Malinowski o rozstrzygającej akcji, gdy napastnikowi z Zimbabwe pozostało tylko dołożyć nogę, by piłka wpadła do siatki.

Strzeleckich sytuacji pod obiema bramkami było po kilka, ale żadna z nich nie zakończyła się już golem. W przypadku Juraja Dancika zadecydował o tym sędzia, który uznał, że piłkarz gości był na spalonym i przerwał mu fetę pokazując żółtą kartkę.

- Nie wydaje mi się, żebym był na spalonym, obok mnie też byli obrońcy - twierdził obrońca Podbeskidzia.

Kibice GKS też już krzyknęli "jest!", gdy strzelał Daniel Małkowski, ale tym razem zmylił ich wzrok, bo piłka minęła bramkę. Takich złudzeń nie miała zapewne urodziwa blondynka, która w boksie przeznaczonym dla policji obserwowała wydarzenia na trybunach - a pewnie i na boisku - przez lornetkę...

Osłabieni brakiem kilku podstawowych zawodników katowiczanie już do końca meczu nie potrafili odrobić straty.

- Paradoksalnie te braki kadrowe w drużynie gospodarzy wcale nas nie cieszyły. Wiedzieliśmy, że w miejsce Owczarka czy Buśkiewicza wejdą młodzi piłkarze, z dużą energią i ochotą do gry. I tak było. W drugiej połowie było takie 10 minut, że GKS nas przygniótł tak, jak żaden rywal w tym sezonie. Do tych chłopaków należy przyszłość, z tej mąki będzie chleb - stwierdził szkoleniowiec Górali, Robert Kasperczyk.

- Braki to jeden problem, a kontuzje to następny. Adrian Napierała od meczu z Wisłą Płock gra z kontuzjami barku i przywodziciela - przypomniał trener Moskal.

Po kolejnym przegranym przez katowiczan meczu nie powinien jednak dziwić fakt, że na ich spotkanie z Sandecją Nowy Sącz (1 czerwca) bilety będą tańsze od dotychczasowych o połowę.

Opinie trenerów

Robert Moskal (GKS)
Przegrywamy trzeci z rzędu mecz, ale warto spojrzeć z kim przyszło nam w tych spotkaniach grać. Najpierw był Widzew, gdzie ciężko sobie stworzyć bramkowe sytuacje, potem graliśmy w Gorzowie i sędzia wyrzucił nam dwóch zawodników, a o jego gwizdaniu lepiej nic nie mówić, a teraz Podbeskidzie, które zawsze jest niewygodnym rywalem, a my byliśmy osłabieni. Mamy niezłe akcje, idą dośrodkowania, jednak nie potrafimy ich wykończyć. Szczególnie mi szkoda sytuacji Dudzica, takie po prostu trzeba wykorzystywać!

Robert Kasperczyk (Podbeskidzie)
Mój zespół potwierdził, że potrafi się zmobilizować na najważniejsze mecze. Wiedzieliśmy, że w Katowicach musimy wygrać, chociaż nie spodziewaliśmy się takich wyników, jakie padły w innych spotkaniach. Walka o utrzymanie wciąż trwa, każdy mecz jest arcyważny. Zmartwiło mnie to, że dopuściliśmy do tego, by Dudzic znalazł się w takiej znakomitej sytuacji, bo takie błędy nam się w obronie nie zdarzają. Na szczęście po raz kolejny uratowało nasz szczęście, a właściwie Richard Zajac, któremu parę punktów już zawdzięczamy. Teraz myślimy już tylko o kolejnym meczu.


GKS Katowice - Podbeskidzie Bielsko-Biała 0:1 (0:1)

Bramki: 0:1 Ncube Ndabenculu (35)
Widzów 2.000
**Sędziował Rafał Greń (Rzeszów)
GKS Gorczyca - Sroka, Dziółka, Napierała (79. Uszalewski), Niechciał - Chole-rzyński, G. Nowak, Ryś, Małkowski I - Malicki (85. M.Nowak), Dudzic (85. KowalczykI) Podbeskidzie** Zajac - Górkiewicz, BroniewiczI, DancikI, Osiński - Malinowski, Matusiak, Kołodziej (90. Kanik), Matawu - Ndabenculu (86. Bagnicki), Patejuk (60. Jarosz)

Kobieta sędziuje w Lidze Mistrzów

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.