PILNE: Śledztwo ws. chłopczyka z Cieszyna umorzone

JAK, KLM
archiwum
Dzisiaj bielska Prokuratura Okręgowa umorzyła śledztwo w sprawie chłopczyka, którego zwłoki zostały znalezione 19 marca 2010 roku w stawie na peryferiach w Cieszynie. Powód? Sprawca lub sprawcy przestępstwa nie zostali wykryci.

- W toku postępowania przeprowadzono wszystkie konieczne czynności procesowe oraz pozyskano niezbędne dowody, w tym z oględzin z miejsca zdarzenia, sekcji zwłok, a także szereg opinii z badania odzieży, śladów kryminalistycznych i materiału genetycznego. Wykonane na szeroką skalę czynności, w tym weryfikacja pochodzących z różnych źródeł (również anonimowych) informacji, nie doprowadziły ani do ustalenia tożsamości dziecka, ani wykrycia sprawcy(ów) przestępstwa. Z uwagi na wyczerpanie środków dowodowych, podjęto decyzję o umorzeniu postępowania przygotowawczego - informuje Małgorzata Borkowska, rzecznik bielskiej Prokuratury Okręgowej..

Umorzenie nie oznacza jednak zakończenia poszukiwań. Sprawa nadal będą się interesowały policja oraz prokuratura i jeśli tylko pojawią się nowe okoliczności pozwalające na ustalenie tożsamości dziecka lub sprawców jego porzucenia w stawie, zostanie na nowo podjęta. Służyć temu ma m.in. wprowadzenie do bazy danych Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Komendy Głównej Policji w Warszawie kodu DNA dziecka.

- Również wyniki przeprowadzonych badań oraz zabezpieczone ślady kryminalistyczne służyć będą, w przypadku ujawnienia nowych okoliczności, do dalszych badań porównawczych - zaznacza prokurator Borkowska.

Prokuratura oczekuje, iż w przypadku posiadania przez kogokolwiek rzeczywistej wiedzy co do tożsamości dziecka lub osób z nim powiązanych, informacja taka zostanie przekazana organom ścigania.

Przypomnijmy, że piątek 19 marca 2010 roku chłopców przechodzących obok stawu hodowlanego Mewa przy ulicy Wiślańskiej na peryferiach Cieszyna (tzw. Gułdowach) dokonało makabrycznego odkrycia. Zobaczyli ciało dziecka leżące kilka metrów od brzegu. Szybko zaalarmowali swoich rodziców, a ci policję. Ciało chłopczyka wyciągnęli ze stawu strażacy.

Szokująca sprawa poruszyła całą Polskę, bo okazało się, że... nie wiadomo kim jest chłopczyk. Nikt go nie szukał, nikt nie zgłosił jego zaginięcia. Policjanci sprawdzili polskie i czeskie bazy danych na temat osób zaginionych. Sprawdzili też w województwie śląskim blisko 50 tys. rodzin, w których - co wynikało z ewidencji ludności - byli mali chłopcy. Bez skutku. Śledztwo w tej sprawie było kilka razy przedłużane. Aż do dzisiaj.

Chłopczyk miał około 100 centymetrów wzrostu, był szczupłej budowy ciała, miał krótkie blond włosy i niebieskie oczy. Ubrany był w czerwoną kurtkę ortalionową ocieploną polarem. Miał też na sobie szary sweterek typu polo w poprzeczne paski biało-czerwone, ciemne spodnie z bocznymi kieszeniami tzw.bojówki i niebieskie rajtuzy. Ubraną miał także biało-niebieską czapkę z włóczki i niebiesko-czerwone rękawiczki.

Jego pogrzeb odbył się 20 kwietnia 2010 roku i miał charakter religijny. Sprawowali go ks. Stanisław Filapek, proboszcz parafii Najświętszego Serca Jezusowego w Cieszynie, na terenie której znajduje się staw, w którym 19 marca zostało znalezione ciało ok. 1,5 rocznego chłopczyka oraz ks. Wojciech Pracki, duchowny Kościoła ewangelicko-augsburskiego. Do dziś na grobbie bezimiennego chłopca palą się znicze i składane są kwiaty.

Rząd podjął decyzję w sprawie obostrzeń.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie