Polskie zbrodnie jak z serialu Twin Peaks. O kulisach tych najbardziej znanych i nieznanych zbrodni w XXI wieku

Ryszarda Wojciechowska
Ryszarda Wojciechowska
- Polski przepis na zbrodnię jest najprostszy na świecie. To najczęściej flaszka wódki, ogórek i nóż - mówi Robert Ziębiński, współautor książki "Kroniki zbrodni".

W rozmowie z byłą prokurator prof. Moniką Całkiewicz wziął pan na warsztat największe zbrodnie XXI wieku w Polsce. Co jest takiego fascynującego w zbrodni?

To pytanie zadaje sobie niemal każda osoba na świecie. Co jest takiego w zbrodni, że nas przyciąga, że czytamy o niej, że szukamy informacji. Wielu psychologów próbowało odpowiedzieć na to pytanie. I jedną z najczęstszych odpowiedzi jest ta, że fascynacja zbrodnią pozwala się nam z nią oswoić. Że czytanie o niej daje efekt katharsis - że zbrodnia jest gdzie indziej i mnie nie dotyczy.

W takim razie co państwa zachęciło do napisania „Kronik zbrodni’?

Kiedy rozpoczynaliśmy pracę nad tą książką, oboje mieliśmy inne motywacje. Monika chciała opowiedzieć o tym, co drzemie w ludziach, jak pozornie banalne zdarzenia zamieniają życie w piekło, pokazać, jak wygląda prawda. Nie ta, którą filtrujemy przez własne wyobrażenia i nawyki, lecz prawda ukryta w aktach policyjnych, sądowych. Weryfikowana przez policjantów, prokuratorów, biegłych.

A pan?

Chciałem skonfrontować swoją wiedzę, wynikającą z zainteresowania popkulturą, z realiami pracy prokuratora. Dlatego w tej naszej rozmowie często odnoszę się do tego, jak podobne przypadki były opisywane w literaturze, jak pokazywane są w mediach, filmach. Kultura masowa, media tworzą swoją wersję prawdy. Pracując nad tą książką i nad opisywanymi przez nas zbrodniami, wiele razy chwytałem się za głowę, myśląc: „Przecież nikt normalny tak nie zrobi”. A potem szybko wracałem na ziemię. Zrobi. To się zdarzyło, tuż obok mnie, bo irracjonalność zbrodni w naszym świecie to właśnie norma. Tu nie ma miejsca na rozważanie, czy coś jest prawdziwe, czy nie. To fakty. To się zdarzyło. To jest prawdziwe życie. Chcieliśmy zbrodnie i pracę śledczych pokazać od kuchni.

Jakie zbrodnie były dla pana najbardziej ciekawe?

Kiedy kilka lat temu poznałem Monikę, opowiedziała mi o sprawie seryjnego mordercy w Warszawie, o którym nigdy publicznie nie mówiono i którego do tej pory nie schwytano. Mówimy o trzech kobietach, które zostały zamordowane i okaleczone w dość makabryczny sposób na przestrzeni lat 2000-2006. Policja połączyła te trzy zabójstwa, uznając, że to robota seryjnego mordercy.

Mogłoby się wydawać, że seryjni mordercy istnieli głównie w PRL-u. Teraz rzadko się o nich słyszy.

To prawda, że najwięcej seryjnych morderców w Polsce było w czasach PRL-u. Teraz też mamy z nimi do czynienia, tylko z różnych powodów tych spraw aż tak się nie nagłaśnia. Po pierwsze dlatego, że prokuratura nie chce siać paniki, jeśli nie ma pewności, że chodzi o seryjnego mordercę. Dlatego jeśli taki morderca się pojawia, dowiadujemy się o nim po fakcie. Przypominam sobie niedawną sprawę z Kołobrzegu, która trafiła do opinii publicznej dopiero wtedy, kiedy schwytano podejrzanego.

O co chodziło?

Akurat w „Kronikach zbrodni” nie poruszaliśmy tego przypadku, ponieważ kiedy ta sprawa się toczyła, my już kończyliśmy pracę nad książką. Chodzi o biznesmena z Kołobrzegu, któremu prokuratura zarzuciła zamordowanie trzech kobiet. Zwyczajny pan, znany, bogaty, który okazał się seryjnym mordercą. Ale to prawda, że w XXI wieku nie było tak głośnych seryjnych morderców jak na przykład wampir z Zagłębia. Pochodzę z Chrzanowa i z dzieciństwa pamiętam strach przed Joachimem Knychałą, okrzykniętym wampirem z Bytomia, który na swoim koncie miał wiele zabójstw. Takiego rodzaju grupowego strachu we współczesnej Polsce nie mieliśmy. I bardzo dobrze, bo zastraszone społeczeństwo to początek chaosu i paniki.

W książce jeden z trzech rozdziałów poświęcony jest seryjnym mordercom XXI wieku.

My tę książkę podzieliliśmy na trzy części. Jedna zajmuje się tajemnicami, czyli sprawami niewyjaśnionymi do dziś. Tu mamy przypadek Kasi D. dziewczyny, która rozpłynęła się w powietrzu w centrum Warszawy. Tu także jest Patryk, którego zwłoki wyłowiono z morza. I wreszcie jest Marianna, zamordowana w zamkniętym mieszkaniu.

W drugiej części są zbrodnie z miłości. Miłość ci wszystko... wypaczy - jak pan pisze.

Mamy tu przypadek Elżbiety, której ciała nigdy nie znaleziono. Mamy Adama, to była dla nas bardzo przewrotna sprawa. Para zakochana w sobie, która postanowiła rozstać się na krótko. W tym czasie dziewczyna znalazła sobie innego chłopaka. W efekcie, były pobił ją prawie na śmierć. Na szczęście ocalała. Ale finał ostatecznie był taki, że oboje wrócili do siebie. Jest też historia Włodzimierza - informatyka i matematyka, który był stalkerem i dręczycielem swojej byłej dziewczyny. I wreszcie trzeci rozdział poświęciliśmy seryjnym mordercom.

To opowiedzmy o nich.

Każdy przypadek dotyczy Warszawy. Mariusz B. z zimną krwią zamordował cztery osoby. Przerażająca historia, bo Mariusz zabijał irracjonalnie, usuwając ze swojego otoczenia osoby, które w jakiś sposób mu zagrażały. Zabił swojego byłego partnera, jego córkę, mężczyznę, którego poznała jego konkubentka na kursie tanga, a wreszcie księdza, który lata temu go molestował. Mamy tu wszystko od molestowania przez pedofilię, poliamorię, po klasyczną zazdrość.

Bardzo to skomplikowane.

To spróbuję opowiedzieć po kolei. Tylko ostrzegam - czytanie akt jego sprawy było jak oglądanie brazylijskiej telenoweli, tylko bardzo okrutnej i przerażającej. Mariusz jako nastolatek był molestowany przez księdza. Potem „zaadoptowało” go biseksualne małżeństwo. Oboje wykorzystywali go seksualnie. Kiedy Mariusz dorósł, związał się tylko z żoną z tego małżeństwa, która zaszła z nim w ciążę. Wyprowadzili się. Po jakimś czasie uznał, że potrzebuje zabezpieczenia finansowego, zaczął więc szantażować byłego męża i zarazem swojego byłego kochanka, który to mieszkał już z córką i swoim nowym partnerem. Żądał od niego ubezpieczenia się na życie na wysoką kwotę, której beneficjentem miał być właśnie Mariusz. Kiedy okazało się, że ubezpieczenie to nie taka prosta sprawa, zamordował najpierw „byłego”, potem jego córkę i ukrył ciała. Następnie z zazdrości o konkubinę zamordował jej partnera w szkółce tańca. Aż wreszcie zabił księdza, który go molestował. Znaleźć jedną motywację u tego człowieka było naprawdę trudno. Można powiedzieć, że był skrzywdzony. Ale też motywacją były pieniądze i zazdrość.

Inne sprawy też są tak skomplikowane?

Nie aż tak. Nasz kolejny bohater Arkadiusz B. zabił jedną kobietę, ale wszystkie badania psychiatryczne dowodziły, że miał zadatki na seryjnego. I gdyby go nie schwytano, zabiłby więcej kobiet. Był notorycznym podrywaczem, który wyławiał dziewczyny na portalach takich jak Sympatia.pl. W finale zamordował dziewczynę, którą tak omamił, że uważała się za jego narzeczoną. I zaplanował to niemal tak jak w kryminalnej powieści, co do szczegółu. Jedynymi książkami, jakie u niego znaleziono, były atlas anatomii i podręcznik kryminalistyki. Wiedział jak działała policja, jak pociąć ciało. I co z nim zrobić. Ciała tej kobiety nigdy nie znaleziono. I można by było mówić o zbrodni doskonałej w jego przypadku...

Jak wpadł?

Istnieje coś takiego jak kontrola logowań telefonów komórkowych. I okazało się, że jego partnerka, która weszła do mieszkania, nigdy z niego nie wyszła. Po zebraniu wszystkich poszlak prokuratura przedstawiła przebieg zdarzeń i w finale doprowadziła do skazania człowieka, który nigdy się nie przyznał do tego zabójstwa. A dziewczyna „wyparowała”. Najprawdopodobniej jej ciało zostało rozpuszczone w wannie.

I mamy w końcu sprawcę nieznanego. O co w tej historii chodzi?

Ktoś w bestialski sposób mordował kobiety z nizin społecznych. Alkoholiczki, bezdomne. Jedno ciało było w stanie tak posuniętego rozkładu, że nie dało się ocenić, co z nim dokładnie zrobiono. Reasumując, nieznany nikomu człowiek zabił trzy kobiety, każda z nich była pod wpływem alkoholu, każda pochodziła z tego samego środowiska i każda była okaleczona.

Która z tych spraw opisywanych w książce była dla pana najbardziej wstrząsająca?

Każda z tych historii jest porażająca. Pokazuje, co jeden człowiek jest w stanie zrobić drugiemu. I że tutaj nie ma żadnych hamulców. Że potrafimy być bestialskimi istotami, a czasami pozostajemy bezkarni. Ale dla mnie najbardziej przerażającą była sprawa Kasi D. Ona najmocniej mną wstrząsnęła.

Dlaczego?

Bo to historia dziewczyny, wychowanej przez znajomego jej ojca na swoją seks zabawkę. I kiedy dziewczyna zaczęła mieć wymagania wobec partnera, zniknęła. Wszystkie nitki prowadzą do tego człowieka. Ale nigdy nie udało mu się niczego dowieść. I przede wszystkim nigdy nie odnaleziono Kasi. To historia trochę jak z serialu „Twin Peaks”. Jest nastolatka, która prowadzi podwójne życie i znika. Tylko, że to nie jest wyobraźnia Davida Lyncha, ale fakt, który miał miejsce w centrum Warszawy. Ta dziewczyna przez trzy lata przeżywała piekło, jakiego nigdy nikt nie powinien przeżyć i... zniknęła. I to, że policja oraz prokuratura są w tej sprawie bezradne, wbija w ziemię. Zresztą do tego stopnia, że przez blisko cztery lata pracowałem nad powieścią inspirowaną historią Kasi. W końcu dzięki Monice Całkiewicz udało mi się ją skończyć. Nosi tytuł „Zabawka” i ukaże się w marcu.

W waszej rozmowie przewija się wątek zbrodni doskonałej.

To Monika cały czas tupie nogą, żeby nie mówić o zbrodni doskonałej. Czasami to zwykła bezkarność i też bezradność służb. A czasem sprawiedliwość przychodzi po latach. Ale takich zbrodni nietypowych jest mniej. Polski przepis na zbrodnię jest najprostszy na świecie. To najczęściej flaszka wódki, ogórek i nóż. Najwięcej morderstw popełnianych jest w domu czymś, co znajduje się pod ręką. I to zbrodnia pod wypływem emocji, impulsu. Popiją, pokłócą się, ktoś kogoś pchnie. I tu mamy największą wykrywalność. Ale problem zaczyna się wtedy, kiedy zbrodnia wykracza poza standard, kiedy mordercą nie jest osoba z bliskiego otoczenia. I wtedy jest dużo trudniej.

Prawa człowieka ograniczane. Pretekstem jest pandemia

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie