Sąd skazał mężczyznę za dostarczenie konkubinie środków wywołujących poronienie

Tomasz Wolff
Sąd pod przewodnictwem Iwony Baran przychylił się do wniosku oskarżonego i skazał go rok i trzy miesiące pozbawienia wolności.
Sąd pod przewodnictwem Iwony Baran przychylił się do wniosku oskarżonego i skazał go rok i trzy miesiące pozbawienia wolności.
Mieszkaniec Skoczowa dwukrotnie załatwił leki, po których zażyciu jego konkubina poroniła. Wczoraj Sąd Okręgowy w Bielsku-Białej skazał go na rok i trzy miesiące pozbawienia wolności, w zawieszeniu na cztery lata.

Mieszkaniec Skoczowa dwukrotnie załatwił leki, po których zażyciu jego konkubina poroniła.

Wczoraj Sąd Okręgowy w Bielsku-Białej skazał go na rok i trzy miesiące pozbawienia wolności, w zawieszeniu na cztery lata.

Marcin K. został oskarżony przez cieszyńską prokuraturę o to, że „poprzez zakupienie leków aborcyjnych i dostarczenie ich konkubinie, udzielił jej pomocy w przerwaniu ciąży, przez co naruszył przepisy ustawy o ochronie życia poczętego”. Mężczyzna dwukrotnie załatwił leki dla swojej konkubiny, w lutym 2003 i styczniu 2004 roku. To pierwsza tego typu sprawa przed bielską Temidą.

Ciąże w konkubinacie

Do niedawna Marcin K, i jego partnerka żyli w konkubinacie. Z tego związku mają jedną dziecko, trzyletnią dziewczynkę. W lutym 2003 roku jego partnerka kolejny raz zaszła w ciążę. Wspólnie podjęli decyzję o usunięciu dziecka. Obawiali się, że tak jak podczas pierwszej ciąży, kobieta będzie miała problem z jej donoszeniem. Sytuacja powtórzyła się niecały rok później. Mężczyzna kolejny raz załatwił środki, po których zażyciu jego partnerka poroniła. Jak wynika z materiałów, kobieta zażyła środki, których lekarze nie przepisują kobietom w ciąży. Według ekspertów z Akademii Medycznej we Wrocławiu, zażycie tych środków mogło skończyć się tragicznie.

Dobrowolnie poddał się karze

Podczas przesłuchania w kwietniu tego roku Marcin K. nie przyznał się do postawionych mu zarzutów. Tymczasem wczoraj jego obrońca, Andrzej Dorak, wystąpił z wnioskiem o dobrowolne poddanie się karze. Złożenie takiego wniosku było równoznaczne z przyznaniem się do winy.

— Na policji nie przyznałem się do winy, bo sugerowano mi, że kupiłem środki z własnych funduszy. Tymczasem zostały zakupione z naszego wspólnego gospodarstwa domowego — tłumaczył wczoraj przed sądem oskarżony.

Mecenas Dorak w imieniu oskarżonego zaproponował dla niego rok i trzy miesiące pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem na cztery lata oraz zapłacenie 1500 złotych na cele społeczne.

Sąd przychylił się do wniosku

Sąd pod przewodnictwem Iwony Baran po kilkuminutowej przerwie przychylił się do wniosku adwokata oskarżonego. Po następnych kilkunastu wydał wyrok. Marcin K. dostał rok i trzy miesiące w zawieszeniu na cztery lata. Musi także wpłacić 1500 złotych na konto Stowarzyszenia na Rzecz Pomocy Dzieciom z Chorobą Nowotworową „Pomóż dziecku wyzdrowieć” w Gdańsku. Sąd przystając na karę zaproponowaną przed adwokata, wziął pod uwagę dotychczasową niekaralność oskarżonego oraz dobre opinie o nim. Chociaż, jak wynika z materiałów, nie żyje już z konkubiną, tylko kilka razy w tygodniu odwiedza córkę.

— Uznaliśmy, że nie jest konieczne orzeczenie kary bezwzględnej pozbawienia wolności — mówiła sędzia Iwona Baran.

Ogłoszony wczoraj wyrok nie jest prawomocny. W sytuacji jednak, kiedy oskarżony dobrowolnie poddał się karze i sąd przychylił się do jego wniosku, trudno spodziewać się apelacji.

Kryzys wieku średniego. Skąd się bierze i czy dotyka wszystkich?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie