Żeglarze znów pływali na goczałkowickich wodach

Sylwia Plucińska
Żeglarska brać nie kryła radości, na te regaty czekała ćwierć wieku. fot. Mikołaj Suchan.
Jagoda, Monika, Jola, Karolinka, Małgosia, Agnieszka i Magda - takie imiona otrzymało siedem pierwszych żaglówek, zakupionych przez Górnośląskie Przedsiębiorstwo Wodociągów na Jezioro Goczałkowickie. Chrzest był w sobotę, 3 lipca, podczas uroczystego otwarcia zbiornika dla żeglarstwa. Tego dnia wszystko działo się w porcie awaryjnym obok siedziby zarządu zapory. Docelowo wszystkie łódki ( a może ich być tutaj 50) trzymane będą w marinie w Wiśle Wielkiej.

Sobotnia uroczystość zgromadziła w Goczałkowicach władzę wojewódzką, parlamentarzystów, szefów gmin położonych nad zbiornikiem i oczywiście brać żeglarską. Od uczniów Pszczyńskiej Szkoły Żeglarstwa i harcerzy z Rybnika, po zaprawionych w bojach z wodą i wiatrem uczestników regat przedsiębiorstw wodociągowych Silesian Water Cluster's Sailing Cup 2010.

- 25 lat trwała pokuta za grzech przeciwko ekologii, 25 lat czekaliśmy aż stan środowiska wokół zbiornika i jakość wody poprawi się na tyle, aby dzisiaj można było wznowić ruch żeglarski na tym akwenie - mówił Jarosław Kania, prezes GPW podczas uroczystości, przypominając, że jest to zbiornik wody pitnej dla całego Śląska, że pełni także rolę przeciwpowodziową, ale w ciągu 55 lat istnienia stał się również akwenem niezwykle bogatym przyrodniczo.

Udostępnienie goczałkowickich wód dla żaglówek to początek pilotażowego programu, którego celem jest sprawdzenie, czy dzisiaj człowiek może koegzystować z naturą na takim akwenie. W ograniczonym stopniu, ponieważ po jeziorze pływać będzie mogło jednocześnie 30 żaglówek. GPW jako administrator tych wód przez trzy lata będzie razem z naukowcami badać, jaki wpływ ma na nie obecność człowieka. - Zapewniam, że zbiornik ten jest perłą w koronie naszego województwa, a naszym obowiązkiem jako przedsiębiorstwa, które nim zarządza, jest dbać o ten skarb jak tylko można najlepiej. I z tego obowiązku na pewno się wywiążemy.

Swoje harcersko-wodniackie korzenie znad Jeziora Goczałkowickiego wspominał wojewoda Zygmunt Łukaszczyk, wręczając prezesowi Kani pagaj z życzeniami "zawsze pomyślnych wiatrów i jak najrzadszego używania tego sprzętu". Szef śląskiej PO Tomasz Tomczykiewicz przyznał się, że właśnie spełnia się jego żelazna obietnica z ulotek wyborczych do Sejmu.

- Składałem obietnicę, że przywrócę pływanie na zbiorniku w Goczałkowicach i dziś to się spełnia. Jestem przekonany, że żeglarstwo to jeden z najlepszych sposobów na edukację ekologiczną. Poprzez obcowanie z przyrodą człowiek staje się bardziej wrażliwy, wyczulony na jej stan i potrzeby - zapewniał poseł.

Kiedy będzie można pływać? To pytanie powtarzało wielu obecnych nad jeziorem żeglarzy. Andrzej Siudy, kierownik zbiornika, widzi taką możliwość za kilka tygodni. - Decyzja o przywróceniu ma dwa tygodnie. Od tego czasu zdążyliśmy wytyczyć bojami na wodzie obszar do pływania (1500 ha - przyp. S.P.). Gotowe są mapy batymetryczne jeziora. Teraz przygotowujemy port, trzeba też zorganizować jednostkę WOPR i placówkę policji wodnej, bo bez zapewnienia bezpieczeństwa pływanie jest niemożliwe.

Z prof. Buzkiem

Na sobotnią uroczystość dotarł (w drodze z Katowic do Krakowa) prof. Jerzy Buzek, któremu z okazji przypadających tego dnia 70. urodzin brać żeglarska wręczyła tort. Szef europarlamentu także jest zapalonym żeglarzem.

Będą zmiany zasad w noszeniu maseczek?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie