Największy na Podbeskidziu proces rozpoczął się w piątek w bielskim sądzie. Na ławie oskarżonych zasiedli tzw. żołnierze Ryszarda Niemczyka, uznawanego za jednego z najgroźniejszych przestępców w Polsce
Słyszałem, że od dłuższego czasu planowali mnie porwać. Ale hamowali się, bo moja żona była w ciąży. Uprowadzili mnie dopiero w noc, w którą odwiozłem ją do szpitala - opowiadał w sądzie dziennikarzom bielski kierowca rajdowy, który został uprowadzony na zlecenie Ryszarda Niemczyka. W piątek rajdowiec przyszedł po raz pierwszy zobaczyć twarze swoich oprawców. Za swoje uwolnienie kierowca zapłacił 800 tys. zł. Do tej pory nie odzyskał pieniędzy. Ryszarda Niemczyka, uznawanego ze jednego z najgroźniejszych przestępców w Polsce znał z widzenia. Dopiero na policji dowiedział się, kim naprawdę jest Niemczyk, zwany w światku przestępczym "Rzeźnikiem".
- Niemczyk miał wystarczająco dużo informacji na mój temat, bo mieliśmy wspólnych znajomych - przyznał poszkodowany. O porwaniu nie chciał wiele mówić. - Założyli mi worek na głowę. Nie wiem, kto mnie bił. Wybito mi zęby i połamano żebra - opowiadał.
Tylko on i jeden z bielskich biznesmenów zdecydowali się uczestniczyć w procesie w charakterze oskarżycieli posiłkowych.
Jedenastu "żołnierzom" Niemczyka odczytano w piątek akt oskarżenia. Zarzucono im udział w zorganizowanej grupie przestępczej o charakterze zbrojnym kierowanej przez "Rzeźnika". Postawiono im 38 zarzutów. Dziewięciu oskarżonych przebywa w areszcie. Z wolnej stopy odpowiada małżeństwo Joanny i Waldemara D. Dwie sprawy, Henryka F. i Krzysztofa O., wyłączono do odrębnego postępowania.
W piątek na ławie oskarżonych zasiadł m.in. Dariusz F. konwojent z bielskiego oddziału Prosper Banku, który zdradził "żołnierzom" trasę przejazdu konwoju. Otrzymał za to 10 tys. marek niemieckich. Dzięki jego informacjom w 1999 r. gang Niemczyka napadł na konwój i skradł ponad 600 tys. zł. Do dzisiaj znacznej części pieniędzy nie udało się odzyskać. Sam Niemczyk nie brał udziału w napadzie. Obserwował go z samochodu. W piątek na sali obecni byli także Paweł P., który wręczył Dariuszowi F. pieniądze oraz Mariusz M., który pobił pozostałych konwojentów. Podpalił także audi 80, którym gangsterzy uciekali po napadzie. Natomiast Tadeuszowi K., który podczas rozprawy dostał niegroźnego krwotoku z nosa, zarzucono porwanie kierowcy rajdowego i udział w napadzie na konwój Prosper Banku.
W piątek sąd przesłuchał pierwszego z ,żołnierzy", Adama J. Mężczyzna przyznał się do porwania bielskiego biznesmena, kradzieży 40 zł z jego portfela i zegarka. Podkreślił jednak, że w pilnowanie w nocy ofiary został ,wrobiony" przez Niemczyka. Adam J. przeprosił w piątek biznesmena za swój czyn.
Procesowi od początku towarzyszą nadzwyczajne środki bezpieczeństwa. W oknach sali, w której odbywają się rozprawy zamontowano kuloodporne szyby. Bezpieczeństwa pilnuje brygada antyterrorystyczna. Podczas rozpraw pomiędzy oskarżonymi siedzą policjanci.
Kolejną rozprawę wyznaczono na 16 listopada. Wtedy zeznawać będą następni oskarżeni.

Kolejna dawka szczepionki już dostępna!
Dołącz do nas na Facebooku!
Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!
Kontakt z redakcją
Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?